Skateboarding in Tbilisi, Georgia. Part 2/2

Food & drinks As basically all countries in the world, also Georgia has big supermarkets and McDonald’s with the same stuff you find everywhere, but they’re not the utmost catalyst for opening your mind and world discovery. So, local stuff only. It looks like Georgian food is pretty unspoiled by all the “modern” society ingredients. […]

Penalizacja deskorolki w Madrycie cz. 2

W Madrycie machina urzędowa zaczęła się toczyć. Nowa uchwała władz Madrytu jest doskonałym przykładem symptomu “Old Europe” – czyli jednego z głównych wektorów zmian, które powodują, że Zachodnia Europa nie tylko przestaje się cywilizacyjnie rozwijać, ale wręcz się cofa.

Skateboarding jest jedną z wielu awangard cywilizacji łacińskiej, przez co działa na zasadzie barometru, a trendy w deskorolce bardzo często są później przejmowane przez masową kulturę. W lingwistyce wystarczy popatrzeć na pochodzenie słowa “zajawka”, w masowej modzie widać to na przykładzie choćby Vansa, a w architekturze w projektach wielu przestrzeni publicznych. Dlatego zwalczanie jednego z motorów rozwoju własnej tożsamości jest po prostu złe.

Madrid 2018.4.16

Na swojej stronie Ayuntamiento de Madrid (Urząd Miasta Madrytu) jasno informuje, że z deskorolek można “tylko sportowo korzystać” – w miejscach do tego specjalnie przeznaczonych (czyt. skateparkach). Na desce nie wolno jeździć po chodnikach, przestrzeniach pieszych ani po ścieżkach rowerowych:

  • Monopatines: solo uso deportivo:

Los monopatines y aparatos similares únicamente podrían utilizarse con carácter deportivo en las zonas específicamente señalizadas en tal sentido. Los monopatines no podrán ser utilizados por aceras, zonas peatonales, ni vías ciclistas.

Dla pomysłowych Dobromirów jest osobny zakaz jazdy po ulicach na desce. A jakby ktoś chciał dyskutować z policją, to pierwsze mandaty się już posypały, na razie górna granica to 60 euro.

Again: takie są konsekwencje usportowienia skateboardingu.

Na szczęście nie jest to jedyny trend. Jest jeszcze sporo rozsądnych ludzi, którzy nie chcą negatywnych zmian – ponad 19.000 osób podpisało już petycję, podpisz ją i Ty!

Penalizacja deskorolki w Madrycie. Następna Barcelona?

Jak donosi Jenkem Mag – w godzinach małego ruchu władze Madrytu planują karać jazdę na deskorolce mandatem w wysokości 200 euro, plus “konfiskatą” (czyli kradzieżą) deskorolki. W godzinach szczytu rabunek będzie w wysokości 500 euro. Dotyczyć to ma całej przestrzeni publicznej, oprócz… skateparków.

Takie właśnie są konsekwencje traktowania deskorolki jako sportu.

Dla osób, które nadal mają problem żeby connect the dots, Jenkem jasno napisał:

“Madrid’s politicians’ misunderstanding of skateboarding is a good reminder of the tangible dangers skateboarders everywhere face as we approach the 2020 Olympics.

The closer skateboarding comes to resemble a sport, the more outsiders will treat it as one, arguing that like other sports it should only be practiced in its designated zones (i.e. skateparks).

That limited viewpoint is of course bullshit that fails to appreciate the paramount role of environment in skateboarding.”

Osoby, które nie zamierzają milczeć w tej sprawie, mogą tutaj podpisać petycję, żeby wspomóc prewencyjne działania społeczności madryckich skaterów. A jak to mówił Edmund Burke: “Zło zwycięża, gdy dobrzy ludzie nic nie robią”. Stand up.

Inspiracja prowadząca do reinterpretacji.

Kunsik Choi projektuje bardzo ładne meble – a jak wiadomo, ładne rzeczy powodują, że świat jest jeszcze ładniejszy. Ciekawą rzeczą jest jego projekt “boarding furniture” (źródło zdjęcia www.kunsik.com):

01-Kunsik-Choi-Boarding-furniture

A jeszcze ciekawsze jest to, że ten design mebli pokazuje, jak bogaty jest tworzony przez skateboarding proces, polegający na inspiracji i reinterpretacji. Ten proces można podzielić na poszczególne etapy.

Pierwszym etapem jest inspiracja przestrzenią wokół nas poprzez deskorolkę. W tej fazie cyklu skateboarding reinterpretuje nasze otoczenie, dodając mu nowe znaczenia. Ta przestrzeń staje się bogatsza, ponieważ zyskuje nowe funkcje.

Drugą fazą procesu jest inspiracja (też przez deskę) na nowo zdefiniowaną przestrzenią miejską, która prowadzi do jeszcze jednej reinterpretacji – do projektów skateparków, które również są pewnego rodzaju przestrzenią.

Trzecim etapem jest inspiracja bryłami skateparku, która skutkuje kolejną reinterpretacją – tym razem przestrzeni skateparku – a następnie projektem np. mebli.

Gdyby nie było dwóch pierwszych etapów, to nie byłoby takich mebli. Innymi słowy, dzięki deskorolce, powstały bardzo ładne meble.

Skateboarding jest katalizatorem, który inspiruje do reinterpretacji.

 

Mniej kostki brukowej w Lublinie

I kolejny krok w dobrą stronę. Po roku prezydentowi Lublina udało się podpisać “Standardy Piesze“, które są efektem paroletniej pracy projektu “Miasto dla Ludzi“, z którym miałem przyjemność współpracować.

W dokumencie czytamy: “Należy stosować wysokiej jakości nawierzchnie umożliwiające wygodne poruszanie się (…). Przykładami takich nawierzchni są: duże płyty bezfazowe kamienne lub betonowe, nawierzchnie asfaltowe, nawierzchnie jednolite betonowe. Należy ograniczyć stosowanie betonowej kostki brukowej, w szczególności fazowanej.”

Czyli równe i gładkie chodniki, zrobione raz, a dobrze, na 20 lat. Tego potrzebuje też deskorolka.

mniej-kostki-brukowej

Kalisz bez kostki

Kalisz jest jednym z pierwszych polskich miast, które po paru dekadach zaczyna traktować swoje chodniki poważnie. Poważnie, czyli bez kostki brukowej:

kalisz-bez-kostki

Źródło: http://www.kalisz.pl/pl/q/aktualnosci/kalisz-bez-kostki

 

Jeżeli nam zależy na tym, żeby Polska miała przyjazne dla ludzi oraz ładne chodniki, to warto brać wprowadzone standardy w Kaliszu za przykład: 

http://www.rewitalizacjakalisz.pl/wp-content/uploads/2016/12/standardy_załącznik_755_2016.pdf

W 2015 roku również władze Lublina dość buńczucznie zapowiadały odejście od kostki brukowej. Po 2 latach projektu “Miasto dla Ludzi”, dziesiątkach spotkań, pism, prezentacji, rozważań i medytacji, władzom w Lublinie nie udało się formalnie przyjąć jakichkolwiek wytycznych ani standardów dotyczących nawierzchni chodników. Na chwilę obecną mieszkańcy muszą się zadowolić “deklaracją” i konferencją prasową z lutego 2016 z udziałem prezydenta miasta, z której wynika, że “nadal będziemy współpracować”.

Niestety lubelskie chodniki nie zareagowały na konferencję prasową wraz z deklaracją – i od czasu konferencji nadal są brukowane kostką brukową, lub pstrokatą nawierzchnią.

Kiedy Lublin i inne polskie miasta, zostaną raz na zawsze uwolnione od bezmyślnej kostkomanii?

 

https://onskateboarding.wordpress.com/2012/10/31/o-kostce-brukowej-w-gazecie-wyborczej/

https://onskateboarding.wordpress.com/2014/01/21/chodniki-nie-z-kostki-brukowowej/

https://onskateboarding.wordpress.com/2015/05/14/lublin-odchodzi-od-kostki-brukowej-2/

Lublin odchodzi od kostki brukowej

Tak, to prawda. W Lublinie zaczęło się przedwiośnie marzeń każdego skatera*. Jak mówi przysłowie: good things come to those who wait – po wielu latach pracy na rzecz normalnych nawierzchni, wreszcie coś się ruszyło. Rozmowy, dyskusje, pisma i publikacje**. I wreszcie.

Jednym z tych działań była inicjatywa Polskiej Asocjacji Skateboardingu w sprawie nawierzchni chodników w ciągu czterech przebudowywanych ulic, o łącznej długości paru kilometrów. Tak, w samym centrum miasta. Najpierw, w trakcie konsultacji społecznych w ratuszu w marcu tego roku, w imieniu Asocjacji złożono wniosek o zamianę projektowanej kostki brukowej na chodnikach tych ulic na niefazowane płyty betonowe, granitowe lub asfalt. A następnie do lubelskiego ratusza wpłynęło takie pismo:

Picture 3Picture 4

5 maja 2015 pojawił się artykuł w Dzienniku Wschodnim, w którym prezydent miasta zapowiedział, że Kozi Gród odchodzi od nawierzchni z kostki brukowej w śródmieściu Lublina. Kostka brukowa ma być zastępowana płytami betonowymi lub płytami o lepszej jakości.:

2015.5.5 DW12015.5.5 DW2

A już 19 maja, w ramach projektu Miasto dla Ludzi, organizowane są warsztaty (notabene przy jednej z miejscówek – CK) na temat specjalnych potrzeb pieszych. Warsztaty będą poprzedzone happeningami, które mają na celu zebranie opinii mieszkańców na temat “pieszych” potrzeb.

Jeżeli Lublin nadal będzie szedł tą drogą, to przewiduję, że – oprócz nadania tonu innym polskim miastom w kwestii estetyki i funkcjonalności przestrzeni miejskiej – w Lublinie zacznie się renesans skateboardingu, który obecnie z powodu różnych zaburzeń swojego dna*** przeżywa trudniejszy okres. Ale to już temat na osobny – i cóż, dość obszerny – artykuł.

.

* i każdej kobiety chodzącej na szpilkach, osoby pchającej wózek z dzieckiem, osób poruszających się na wózkach inwalidzkich, turystów ciągnących walizki na kółeczkach i zapewne wielu, wielu innych ludzi.

** m.in. w miesięczniku “Kultura Enter”.

*** pierwszy raz to określenie usłyszałem od Kuby Kowalczyka. He’s a mastermind.

Żywioł miasta jest domeną deskorolki.

Jest to obowiązkowy dokument dla miejskich urbanistów. Doskonale pokazuje w jaki sposób deskorolka ożywia często martwą przestrzeń miejską. I jak doskonale dopasowuje się do żywiołu miasta. Jakże by mogło być inaczej, skoro wywodzi się właśnie z tego elementu. W filmie widać też, że wdzięczność i radość z małych rzeczy ma bezpośrednie przełożenie na momentum skateboardingu, niezależnie od otaczającej sytuacji.

Jedną z tych mocno odczuwalnych okoliczności, jest kryzys ekonomiczny w Grecji, o którym pojawia się sporo uwag i wstawek. Mówi się o mniejszej popularności deskorolki z powodu kryzysu – ale co ciekawe, wyciąga się pozytywne wnioski dotyczące redefinicji tożsamości skateboardingu.

Z perspektywy fizycznej deskorolki, wszyscy znamy montaże z różnych miast, w których większość materiału jest nagrana na tych samych spotach. W przypadku tego filmu różnorodność spotów jest porażająca. I to w jednym mieście!

Genialne ujęcia, bardzo trafne i mądre wypowiedzi, master edit. Niesamowity klimat. Dokument jest majstersztykiem.

Chodniki nie z kostki brukowowej

Niedawno byłem na ciekawej wystawie o architekturze miejskiej, na której moją uwagę zwróciło kilka przedwojennych zdjęć Warszawy. A dokładniej chodniki i ciągi piesze na tych zdjęciach.

chodnik nie z kostki onskateboaridng.com 2

chodnik nie z kostki onskateboaridng.com 1

chodnik nie z kostki onskateboaridng.com 3

Po kliknięciu w zdjęcia i powiększeniu, jakoś nie widać na chodnikach kostki brukowej.

Na szczęście dzielnica Śródmieście Warszawy powoli zaczyna wracać do dobrych zwyczajów i coraz więcej ciągów pieszych jest wykonywana z innych materiałów niż klawiszująca i tandetna kostka. Ale niestety zarówno w pozostałych częściach stolicy, jak i w innych miejscowościach Polski, mentalny i realny świat chodników nadal składa się przede wszystkim z kostki brukowej.

Kostka jest droga i nietrwała. Zawsze się rozjeżdża/zapada/wybija (niepotrzebne skreślić). O rzekomych zaletach „rozbieralności“ kostki brukowej został tutaj napisany bardzo dobry artykuł. Dotyczy on ścieżek rowerowych, ale wszystkie argumenty w tekście dotyczą również zwykłych ciągów pieszych. Polecam wszystkim, którym jakość chodników nie jest obojętna.

Natomiast Departament Studiów Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wydał opinię, w której na stronie 12, w punkcie 4.4, napisano:

Czasem można się spotkać z uzasadnieniem, że w danym miejscu kostka betonowa została zastosowana ze względów reprezentacyjnych lub ochrony konserwatorskiej. Jest to argument zdumiewający, gdyż betonowa kostka nie jest ani materiałem historycznym, ani szczególnie reprezentacyjnym (podkreślenie onskateboarding.com). Oczywiście kwestie estetyczne są trudno mierzalne, ale kostka betonowa uchodzi raczej za symbol tandety i złego gustu. Przykładowo tygodnik „Polityka” wymienił kostkę betonową jako jedną z „15 najbrzydszych rzeczy w Polsce”, a katowickie stowarzyszenie „Moje Miasto” wybrało betonową kostkę jako symbol corocznej antynagrody za „architektoniczny bubel roku”. W centrum Warszawy Urząd Miasta ograniczył stosowanie kostki betonowej do zatok postojowych.

Należy jednak zwrócić uwagę, że wiele z najbardziej reprezentacyjnych ulic Europy ma po prostu nawierzchnię asfaltową, i to nawet na ciągach pieszych np. Avenue des Champs Élysées czy Rue St. Michel w Paryżu, Bahnhofstrasse w Zurychu. 

Są argumenty, są dobre przykłady, są dowody. Najwyższy czas przestać marnować pieniądze i zacząć wykonywać trwałe nawierzchnie.