Skateboarding in Tbilisi, Georgia. Part 2/2

Food & drinks As basically all countries in the world, also Georgia has big supermarkets and McDonald’s with the same stuff you find everywhere, but they’re not the utmost catalyst for opening your mind and world discovery. So, local stuff only. It looks like Georgian food is pretty unspoiled by all the “modern” society ingredients. […]

Lines of Bielawa 2017

10 edycja. To już dekada. Kto był na pierwszej edycji? A kto był na wszystkich?

Każdy, kto był choć raz, współtworzy to coś niesamowitego.

8-9 lipca 2017.

Let us write history. Again.

Lofb logo

Skateboarding across the border: Skate & Unite

Deskorolka jest wspólnym językiem, niezależnie od tego kto skąd pochodzi. Pochodzenie skupia się na przeszłości, natomiast skateboarding na tym, co będzie w przyszłości. Na marzeniach, pomysłach i ich realizacji. Czyli też na tym, kim chcemy być i jak chcemy żyć.

Skateboarding across the border: skate & unite

Chyba każdy skater marzy o tym, aby beztrosko spędzać czas na deskorolce w ciekawych miejscach, z ciekawymi ludźmi. Stąd powstał pomysł czesko-polskiego transgranicznego projektu “Skateboarding across the border: skate & unite”. Cały projekt jest wspierany przez Fundusz Wyszehradzki.

Idea zakłada 3-dniowy skatetrip czterech czteroosobowych ekip z Polski po Czeskim pograniczu, i czterech czteroosobowych ekip z Republiki Czeskiej po Polskim pograniczu. Tak, deskorolka jest wszędzie, granice lub nie – ale skateboarding po prostu jest obecny wokół nas, tak samo jak powietrze.

Po skatetripie wszystkie ekipy spotykają się na skateplazie w Szczytnej na czesko-polskim “meczu” deskorolkowym. A po zawodach jest jeszcze dobra, międzynarodowa integracja przy piwku – czyli przede wszystkim okazja do wymienienia myśli i poglądów o deskorolce, pomysłów i doświadczeń. Tak, marzenia się spełniają.

plakat_szczytna-22Jun14

Deskorolka w przewodniku po mieście

Szwedzkie miasto Boras zachęca do wizyty.

Boras przewodnik okladka

W sporym przewodniku można poczytać o najróżniejszych muzeach, wycieczkach i miejscach wartych odwiedzenia – jak to w przewodniku. Jest też rozdział o sporcie i wypoczynku. Już we wstępie obok tenisa jest wymieniony skateboarding.

Boras przewodnik - wstep

Na kolejnych stronach przedstawia się kilka tradycyjnych sportów, obok których rzuca się w oczy “Skateboard & bmx”.

Boras przewodnik 2

Czytamy:

“Kiedyś można było nazwać deskorolki i bmx-y przejściową modą. Dzisiaj są wyborem stylu życia i dużym sportem. Można na nich jeżdzić na ulicach i w specjalnie wybudowanych halach i parkach. Kryty skatepark w Boras  znajduje się blisko Areny Boras i lodowiska. Sprawdź godziny otwarcia na stronie internetowej. borasskatehall.se

Przewodnik wydało Biuro Turystyczne miasta Boras. Całość jest napisana oczywiście po angielsku, niemiecku i szwedzku. Również na stronie internetowej urzędu miasta Boras jest informacja o deskorolce.

Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby również polskie miasta zachęcały do wizyty tym, że w nich “można jeździć na deskorolce na ulicach” – bo w Polsce też są ulice i też są skaterzy. Wystarczy przestać przeszkadzać młodym ludziom i przyznać się, że deskorolka jest naturalną częścią przestrzeni miejskiej. Pomijając już tak oczywistą rzecz, jak styl życia, czy fakt, że skateboarding jest jednym z najbardziej rozwijających się sportów.

Malkontenci na pewno natychmiast by powiedzieli: “Ale to jest w Szwecji, tam jest bogato, tam jest inaczej”. Takie gadanie to zwykła zaściankowa demagogia. Skateboarding na ulicach nie ma nic wspólnego z tym, czy jakiś kraj jest bogaty czy biedny. Podstawową różnicą między Szwecją a Polską jest to, że w Szwecji nie narzeka się na wszystko tak, jak w Polsce. I z tego wynikają dalsze różnice. Również w zamożności. Jedni ciągle narzekają i skupiają się na złych rzeczach wokół, przez co nie widzą żadnych szans dla siebie. A inni koncentrują się na pozytywach, przez co widzą dużo możliwości i się rozwijają. Wybór sposobu patrzenia na świat należy do nas samych.

Ani kryty skatepark w Boras nie zwala z nóg, ani uliczne miejscówki nie są tak słynne jak te w Barcelonie. A pomimo tego Boras umie się pochwalić. Mając nawet mniej do zaoferowania niż niejedno polskie miasto. Bo zamiast szukać dziury w całym, skupia się na pozytywnych rzeczach.

Skateboarding jest jedną z cech rozwoju miast. Pozytywną cechą. Dlatego warto dbać o deskorolkę.

Deskorolka na pomniku ofiar wojny (cz. 2)

Pomniki mają m.in. na celu zachowanie pamięci o różnych wydarzeniach lub wielkich osobach z historii. W dzisiejszym świecie wiele pomników co prawda stoi, ale ich istnienie często mija się z celem w którym zostały wybudowane. Jest tak dlatego, że są “martwe” – zarówno w dosłownym jak i przenośnym znaczeniu tego słowa. Nic się przy tych pomnikach nie dzieje, mało kto o nich pamięta, a w najlepszym razie nie są one zaniedbane.

Jest to tym bardziej dziwne, że większość pominików dotyczy naprawdę niesamowitych ludzi i dla historii wręcz przełomowych wydarzeń. I pomimo tego, nie mają one prawie żadnego wpływu na dalsze losy historii. Coś się wydarzyło, to było kiedyś, stawiamy pomnik i tyle. Przy budowanym pomniku o przyszłości myśli się na papierze. A po wybudowaniu – podczas uroczystych przemówień i składania wieńców. Raz do roku. Wystarczy. Natomiast mało kto myśli w sposób ciągły o przyszłości, o inspiracji dla następnych pokoleń, o tym aby ludzie “sami z siebie” byli świadomi symboliki jaką reprezentuje pomnik. Inicjatorowi wydaje się, że samo wybudowanie kamiennej bryły jest już takim ewenementem, że huhuu!

Są oczywiście pozytywne przykłady implementacji symboliki pomnika w żywą przestrzeń miejską, a co za tym idzie – w codzienność. Oprócz wcześniej wspomnianego Landhauzplatz w Innsbrucku, chciałbym przedstawić drugi przykład, który dodatkowo będzie łamał stereotyp zaściankowego pseudomyślenia pt.: “u nas się nie da, bo jest inna mentalność, jesteśmy biedni, etc.”. Ten przykład pochodzi z najbiedniejszego kraju Europy, z kraju który przez 50 lat miał totalitarny reżim komunistyczny i który na dodatek został zdewastowany przez niedawną wojnę w latach ’90. Mowa o Bośnii i Hercegowinie.

SONY DSC

Pomnik w Sarajewie również dotyczy ofiar, z tym, że tych najbardziej niewinnych – dzieci. Przedstawia płaczące matki po swoich dzieciach, które zginęły w trakcie wojny. Jak bardzo bolesne, ile cierpienia!

SONY DSC

I w tym momencie ktoś pomyślał. Zróbmy coś dla dzieci, dla młodych, dla przyszłości. Ale z upamiętnieniem tych strasznych wydarzeń. Wokół pomnika stworzono całą przestrzeń rekreacyjną (!), obejmującą dużą miejscówkę do jazdy na desce, zieleń, ławki, stoliki do gry w szachy, alejki i nawet bieżnię do biegania. Wszystko tworzące spójną całość, na końcu której stoi pomnik płaczących matek. Niesamowite.

SONY DSCSONY DSC

Nie wiem, czy chodziło o to, aby z tego bólu zrodziła się miłość do dzieci, aby ten ból przekuć w miłość i energię. Ale jak się patrzy na pomnik i na to, jak on wraz z przestrzenią wokół tworzy harmonijne miejsce dla ludzi, to rezultat całego przedsięwzięcia właśnie taki jest. Dzieci się bawią, zakochane pary siedzą na ławkach, starsze panie spacerują (które być może właśnie potraciły któreś ze swoich dzieci w trakcie wojny), a pomiędzy tym wszystkim nagrywa się sekwy.

SONY DSCSONY DSC

Ciekawostką jest to, że pomnik odnosi się zarówno do zabitych dzieci w trakcie wojny w Bośnii i Hercegowinie, jak i do ofiar masakry w Khojali (Azerbejdżanie), podczas której wymordowano 613 cywilów, w tym 106 kobiet i 83 dzieci. Bardzo ciężki temat.

SONY DSC

Całe przedsięwzięcie Parku Przyjaźni powstało z donacji Republiki Azerbejdżanu, której widocznie zależało nie tylko na postawieniu samej bryły pomnika i przemówieniach. To miejsce bardzo wyraźnie pokazuje energię tkwiącą w obu narodach.

SONY DSC

Można się dołować swoją historią, albo można nie godząc się z nią wdrożyć ją w codzienność. Robiąc de facto spin – obracając ból i cierpienie w miłość i energię życia.

Skate & love your mother.

Deskorolka na pomniku ofiar wojny (cz. 1)

“Za wolność Austrii pomordowanych”. To napis na  ogromnym pomniku w Innsbrucku, znajdującym się na dużym placu przed gmachem urzędu wojewódzkiego Landu Tirol.

Pod pomnikiem ofiar wojny dziesiątki skaterów, starsi ludzie na ławkach, przechodnie i kawiarnie. Każdy robi swoje, nikt nikomu nie przeszkadza.

To miejsce już z tego powodu może się wydawać wyjątkowe. Ale nie z tego powodu jest wyjątkowe.

“Landhausplatz” (Eduard-Wallnofer Platz) jest wyjątkowy ze względu na to, że cały plac został specjalnie zaprojektowany z uwzględnieniem “likwidacji barier”. Dla ludzi. Dla skaterów, którzy – jak się okazuje – też są ludźmi. W związku z czym, plac jest w naturalny sposób dostępny również dla osób jeżdżących na deskorolce. Czemu to miało służyć?

Landhauzplatz

Ciąg logiczny koncepcji “Landhausplatz” jest dość prosty. Ktoś zginął za wolność, w walce z nieludzkim systemem. Zginął, ale dzięki jego walce i ofierze wolność w końcu zwyciężyła. Pamięć o tym powinna być codzienna. Ale nie będzie, jak pomnik będzie “nieużywany”. Jak będzie stał jak inne pomniki, obok których się przechodzi. Bo do tego dzisiaj służą, żeby obok nich przechodzić. W dzisiejszym świecie, gdzie jest przesyt bodźców informacyjnych, stojący pomnik jest ostatnią rzeczą, na jaką się zwraca uwagę w przestrzeni miejskiej.

W Innsbrucku postanowiono “aktywować” pomnik poległych za wolność Austrii. Ożywić go. Aby nie tylko raz w roku służył do składania kwiatów – ale żeby przez 365 dni w roku o nim pamiętano, o nim mówiono, żeby przy nim się spotykać, żeby nie był obojętny. I do tego posłużono się deskorolką. Dzięki temu, dzisiaj pomnik jest częścią codzienności bardzo wielu ludzi.

Z zaściankowej perspektywy koncept Landhausplatz może wydawać się nie do zrealizowania w Polsce. Bo: “to na bogatym zachodzie, u nas ludzie są inni i jest inna mentalność”.

Aby obalić mit “bogactwa, innych ludzi, innej mentalności”, w następnym poście przedstawię bardziej wstrząsający koncept – tym razem pochodzący z kraju, który podobnie jak Polska, przez pół wieku był pod butem komunistów i który dodatkowo obecnie jest biedniejszy niż RP.

Skate & respect.

Lines of Bielawa 2013

LofB poster 2013 net

Bardziej międzynarodowo, bardziej deskorolkowo, mniej melanżowo.

Dla tych, którzy rozumieją.

Dla tych, którzy nie mówią o sobie, że mają “pasję”, że są “prawdziwi”, że “wspierają polską deskorolkę” (to takie modne ostatnio wśród firm spoza deskorolki).

Dla tych, którzy zamiast dużo mówić i siedzieć przed kompem – po prostu jadą gdzieś po to, aby pojeździć z innymi. Na pełnej.

Deskorolka jest szczera

Bo zawsze, ale to zawsze, pokazuje rzeczywistość. Czasami może nam się wydawać, że umiemy jakiś trick. A jak go chcemy zrobić, to czasami się okazuje, że dostajemy deską mocno w piszczel, albo spadamy na primo. Deskorolka weryfikuje rzeczywistość.

Tak samo jest z zawodami deskorolkowymi. Na nich też jest weryfikacja rzeczywistości. W różny sposób, nie tylko czy ktoś umie wylądować jakiś trick, czy nie. Po zawodach też widać, którym skaterom naprawdę się chce, a którym nie. Widać, komu zależy na deskorolce, a komu nie.

II Czesko-Polski Mecz Deskorolkowy w Szczytnej był właśnie takimi zawodami. Imprezą, na którą przyjechała – jak to jedna osoba powiedziała – “Polska A”. Skaterzy, którzy przyjechali, jeździli tak mocno, że chyba sami byli w szoku. Myślę, że w deskorolce właśnie o to chodzi, żeby żyć w prawdziwym świecie. W tym, w którym deskorolka weryfikuje co prawdziwe, a co nie.

Duży szacunek dla wszystkich, którzy przyjechali do Szczytnej. You know who you are.