Przykładowe podejście do skateparku

Wczoraj w Pucku przedstawiałem projekt rewitalizacji terenu, w tym skateparku z bowlem.

Przed spotkaniem dowiedziałem się, że od dwóch tygodni urzędnicy w Pucku informują o spotkaniu w sprawie skateparku przez swoją stronę www, na specjalnie przygotowanych plakatach, elektronicznym billboardzie w centrum miasta i chodząc po miejscówkach, na których skaterzy jeżdżą. Urzędnicy chodzili po miejscówkach, aby rozdawać ulotki o spotkaniu. Amazing. Robili to tylko dlatego, że im zależy, aby lokalsi byli zaangażowani w powstający skatepark.

Ilu urzędników i piastujących swoje posady ważniaków w Polsce by mogło brać przykład z Pucka? Jest to niestety retoryczne pytanie.

Na spotkaniu – oprócz skaterów – byli burmistrz, zastępca burmistrza i dyrektor MOKSiR-u. Nie byli tam po to, aby się pokazać, „przemawiać do młodzieży“ czy gadać o tym, że „mają serce do skateparków“. Tylko po to, aby jasno i zwięźle zakomunikować wszystkim obecnym o kalendarzu powstającego skateparku.

Było już po 17, więc grubo po urzędowych godzinach pracy. A ci ludzie tam byli dlatego, że chcą. Że im zależy. Dlatego, że mają zamiar wybudować dobry skatepark. I wierzą że to zrobią.

Była też tamtejsza ekipa skaterów, która miała bardzo pozytywne nastawienie. Nie awanturowali się na władze, ale też nie okazywali burmistrzowi zaściankowej czołobitności. Po prostu dobrze wiedzieli kim są i co chcą.

Patrząc na wszystkich zebranych, miałem wrażenie, że każdy z nich dobrze rozumiał co ma zrobić i był skupiony na swoim własnym działaniu. Nikt nie był „najmądrzejszy“ – ani burmistrz, ani skaterzy, którzy już jeżdżą po 8-10 lat. Władze będą pracować nad dofinansowaniem budowy, a skaterzy nad oddolnym wspieraniem inicjatywy budowy skateparku. Jak to wszystko widziałem i się przysłuchiwałem co kto mówił, to wiedziałem, że marzenie tych lokalsów musi się spełnić.

This is how it should be.

Advertisements

Gdzie jest quarter-funbox-bank!?

Od dłuższego czasu czekałem na wypromowanie tego filmiku o Janne Saario przez polskie portale deskorolkowe. Niestety nadal nie ma go tam, więc zamieszczam tę perłę. 20 minut genialnego materiału, pokazującego świetne podejście do tworzenia miejsc do jazdy.

W Polsce wiele osób popłakuje, że poziom deskorolki nie jest u nas taki, jak “za granicą”. Myślę, że dopóki u nas będzie moda na masowe projektowanie skateparków typu quarter-funbox-bank, to poziom jazdy na pewno nie prześcignie tej “dalekiej i odległej zagranicy”. Learn from the best:

Sporty piłkowe

Ten post jest poświęcony fanom sportów ekstremalnych, urzędnikom i architektom.

Większość fanów sportów ekstremalnych, urzędników i architektów twierdzi, że skatepark jest miejscem dla osób jeżdżących na deskorolkach, rolkach i rowerach bmx. I jeszcze na hulajnogach. Bardzo fajnie że mówią, szkoda tylko, że nie myślą przy tym. Dlaczego szkoda?

Dlatego, że po zastanawieniu się nad różnicą pomiędzy sposobem poruszania się osób na deskorolkach, rolkach i bmxach, można doznać wręcz olśnienia.

To olśnienie polega na tym, że taka myśląca osoba uświadamia sobie, że deskorolka, rolki i rower bmx nie są identycznymi rzeczami.

Więcej, po dogłębnej analizie intelektualnej, okazuje się, że np. osoby jeżdżące na rolkach w zupełnie inny sposób poruszają się na skateparku niż np. osoby na bmx. Z inną prędkością się rozpędzają, mają inne promienie skrętu i przede wszystkim – mają inną masę. Czyli przy ewentualnym zderzeniu np. kogoś na rolkach z osobą jadącą na rowerze bmx mamy zderzenie masy “człowiek+rolki” z masą “człowiek+rower”. Oczywiście pomijam tutaj smaczki w postaci wystających rurek kierownicy etc.

Analogicznie można by zacząć budować obiekty dla sportów piłkowych. Sporty piłkowe to: piłka nożna, koszykówka i siatkówka. I tenis.

Jak powszechnie wiadomo – sporty piłkowe uprawia się przy pomocy piłki. Stąd moja propozycja specjalnego placu sportów piłkowych, na którym miłośnicy wszystkich sportów piłkowych będą mogli grać swoją piłką.

Podobnie jak buduje się jeden plac dla deskorolek, rowerów i rolek, to tak samo sporty piłkowe też powinne mieć taki fajny, wspólny plac.

Argument większości fanów sportów ekstremalnych, urzędników i architektów polegający na majaczeniu że „w Polsce brakuje pieniędzy na skateparki” nie jest argumentem. Jest nieprawdą. Miesięczne straty w utrzymaniu pięciu stadionów zbudowanych na superEuro będą kosztowały 4.500.000 złotych. Rocznie jest to 12 x 4.500.000 = 54.000.000 złotych. Pięćdziesiąt cztery miliony.

Za te pieniądze można w ciągu roku zbudować 54 Bielawskich skateplaz, albo 38 takich skateparków, jak ten w Rzeszowie.

Polska ma 16 województw. Oznacza to, że rocznie w każdym województwie powstawałyby co najmniej 3 takie skateplazy jak ta w Bielawie, lub co najmniej 2 takie skateparki jak w Rzeszowie.

Rocznie. Czyli po np. 2 latach byśmy mieli w Polsce 108 nowych skateplaz, albo 76 takich skateparków jak w Rzeszowie.

A jaki jest roczny koszt utrzymania takiej skateplazy lub skateparku? Pozamiatanie liści? Bo innych kosztów nie ma.

Jaki jest wniosek z tego wszystkiego? Taki, że w Polsce nie brakuje pieniędzy i najwyższy czas, aby zaczęły powstawać skateparki dla skaterów, bikeparki dla rowerów i rollerparki dla rolkarzy. Żadna z tych społeczności nie żebrze dodatkowych pieniędzy na trenerów i cieciów, jak np. piłka nożna. Natomiast każda z tych grup mogłaby szybciej się rozwijać w takim miejscu, które w 100% by jej odpowiadało.

Mamy na to w Polsce 54.000.000 złotych rocznie.

Bowle w Polsce

Starając się o budowę większej liczby bowli w Polsce, napisałem dla jednego z Polskich miast opis infrastruktury bowli w naszym kraju.

Później pomyślałem, że w sumie taki opis może się przydać każdemu, kto by chciał oświecić urzędników w swoim mieście na temat realnej sytuacji z bowlami w Polsce i ich zalet. Stąd zamieszczam poniżej plik z którego śmiało można korzystać. Fajnie będzie, jak w Polsce będzie więcej bowli.

Bowle w PL i ich potencjał

Architektura

Architektura stawia wyzwania deskorolce.

I dlatego filmy deskorolkowe zawsze będą nagrywane na streecie. Bo street to architektura – “mała”, “miejska”, są różne określenia. Najważniejsze, że ta architektura jest prawie bez końca zróżnicowana – w przeciwieństwie do skateparków.

Skateparki nie są wyzwaniem, ponieważ są w pewien sposób zestandardyzowane. Natomiast ulica jest za każdym razem inna. Jest na niej tyle różnych elementów, które dla skatera wręcz się “ruszają” – w takim sensie, że można je na milion różnych sposobów interpretować. A w dodatku, każdy skater może nadać tym elementom swoje własne znaczenie w wymiarze tricków, które chce tam zrobić.

To jest kwintesencja deskorolki. Skateparki są jedynie tymczasowym surogatem, który z zasady nie jest w stanie dotrzymać kroku tempu, w jakim deskorolka się rozwija.

Dalsza ewolucja skateparków będzie taka, że skateparki będą miały jak najwięcej elementów ulicy. To już teraz widać w skateplazach. Ale to dopiero początek zacierania się granicy pomiędzy skateparkami a ulicą. Ciekawie będzie jak ta granica się zupełnie zatrze :-).

Który urząd walczy o bowla?

Jest to dość retoryczne pytanie – bo każdy wie, że odpowiedź brzmi: “żaden”. A jednak nie jest tak źle.

Urząd Miasta Lublińca (Śląskie), planuje od 2011 roku budowę bowla z przylegającym skateparkiem w bardzo fajnym chilloutowym miejscu, nad otoczonym zielenią stawem:

Dokumentacja projektowa została zrobiona w 2011 roku, uzyskano również pozwolenie na budowę. Tym się skończyła moja praca i wydawało się, że nic innego, niż zacząć budować.

Budowę planowano sfinansować ze środków UE, w ramach rozbudowy infrastruktury okołoturystycznej – czyli zgodnie z rzeczywistością i logiką, że skaterzy nie siedzą codziennie na tym samym boisku pod blokiem, tylko jeżdżą w różne miejsca, które są dla nich ciekawe i w których można fajnie pojeździć na deskorolce.

Tym bardziej budowa bowla w Lublińcu by spowodowała, że ta miejscowość zaczęłaby nagle być odwiedzana przez całe ekipy, które by chciały pośmigać na przyjemnym bowlu w miłym otoczeniu. Innymi słowami: skate-turystyka.

Niestety Lubliniec nie dostał dofinansowania na budowę bowla, ponieważ urzędnicy z innego urzędu (Urzędu Marszałkowskiego, który ocenia wnioski o dofinansowanie ze środków UE m.in. urzędów miejskich) uważają, że bowl nie poprawi jakości usług turystycznych Lublińca – prawodpodobnie zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, jak wielki jest deficyt bowli w Polsce i jak bardzo taka miejscówa by spowodowała że do niej by przyjeżdżali skaterzy z różnych innych miejscowości.

Innymi słowami: jeden urząd rozumie co to jest bowl i jak bardzo jest potrzebny, ale nie ma na niego pieniędzy, a drugi urząd tego nie rozumie i nie dał pieniędzy na budowę.

Ale Urząd Miasta Lublińca się nie poddaje i poprosił mnie o wsparcie ich inicjatywy. I myślę, że naprawdę warto im pomóc – bo ile jest urzędów w Polsce, którym tak bardzo zależy na budowie ciekawej i oryginalnej miejscówki do jazdy na desce? A tym bardziej bowla.

Facebook: http://www.facebook.com/events/261093393988117/

Petycja: http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=8644

Ankieta: http://lubliniecturystycznie.pl/pl/node/595

Tak to już jest, jak jest za dużo urzędów. Ale działać trzeba.

Dokument o skateplazie w Bethlehem (USA)

Dobry dokument o skateplazie w amerykańskim Bethlehem. Sporo ciekawych argumentów, zarówno ze strony skaterów, urzędników jak i biznesu. A sam temat filmiku pokazuje, że jest to fragmentaryczny kawałek całego bogactwa deskorolki. Plus, kolejny przykład jaką rolę powinien odgrywać lokalny skateshop dla swojej sceny deskorolkowej.

Zamykamy skateparki

Dla nas bardzo oczywiste rzeczy.

Dla osób, które nie jeżdżą – bardzo cenne uwagi.

A całe działanie SkatePakt jest świetnym przykładem, jak lokalna scena może się skonsolidować, wzmocnić i w końcu przebić się z logiką do rzadko myślących ludzi. Więcej informacji jest tu: www.OperacjaSkatePakt.pl

 

The Bricks w Tampie

Fe-no-me-nal-ne:

Notabene, SPoT podał dzisiaj do wiadomości, że Lil Wayne kupił większość udziałów Skatepark of Tampa za 9,3 mln dolarów. Fajne są komentarze pod newsem wyrażające nadzieję, że to dowcip prima aprilisowy :-).

Superskatepark w Łomży

Chciałem napisać dzisiaj coś innego, ale zobaczyłem komentarz a propos skateparku w Łomży. No cóż, nie ukrywam że ten skatepark jest naprawdę “doskonale” i zaprojektowany i wykonany, jedyne 800 tysięcy pln. Same przeszkody kosztowały tylko 400 tys. A skateparku nie otwierał nikt inny, niż znany z afery hazardowej “Miro” Drzewiecki – ówczesny minister sportu. Pięknie. Czekam, aż wyjdzie sprawa Orlików – ale o tym na razie ciiiiii. Jakby ktoś się pytał, to wszystko z Orlikami jest jak najbardziej w porządku.

A tymczasem parę zdjęć z Łomży. Pierwsze jest z otwarcia w 2009 roku, a następne są moje z 27 maja 2009 roku. Świetne wykończenie murków, naprawdę, blizny już nie widać, nic się nie rozcięło po oparciu się na krawędzi murka.

Otwarcie skateparku, Miro wręcza puchar:

Bardzo “przestronny” skatepark, wcale nie chodziło o to, żeby wcisnąć jak najwięcej przeszkód:

W bowlu ze znów zbyt wielkim promieniem już wtedy stała woda, ale to wcale nie przeszkadza:

Nic nie wystawało z nawierzchni, nic się nie odkręcało:

No i oczywiście “perfekcyjnie” zatarta i dopalona posadzka betonowa – idealna!

Oczywiście “czepiam się”, bo to przecież znany skatepark nie tylko w Polsce, ale również i na całym świecie. 800 tysięcy w 2009 roku – tyle kosztowała 3 lata później (uwzględnijmy realną inflację) rozbudowa skateparku w Bielawie do skateplazy, wraz z oświetleniem i wymianą metra gruntu.

O jakości wykonania skateparku w Toruniu tej samej firmy nie będę już pisał, wystarczy zadzwonić do Urzędu Miasta Torunia Wydziału Inwestycji i zapytać się ile dziesiąt tysięcy złotych urząd nałożył kary na tę firmę za badziewiaste wykonanie skateparku :D.