Inspiracja prowadząca do reinterpretacji.

Kunsik Choi projektuje bardzo ładne meble – a jak wiadomo, ładne rzeczy powodują, że świat jest jeszcze ładniejszy. Ciekawą rzeczą jest jego projekt “boarding furniture” (źródło zdjęcia www.kunsik.com):

01-Kunsik-Choi-Boarding-furniture

A jeszcze ciekawsze jest to, że ten design mebli pokazuje, jak bogaty jest tworzony przez skateboarding proces, polegający na inspiracji i reinterpretacji. Ten proces można podzielić na poszczególne etapy.

Pierwszym etapem jest inspiracja przestrzenią wokół nas poprzez deskorolkę. W tej fazie cyklu skateboarding reinterpretuje nasze otoczenie, dodając mu nowe znaczenia. Ta przestrzeń staje się bogatsza, ponieważ zyskuje nowe funkcje.

Drugą fazą procesu jest inspiracja (też przez deskę) na nowo zdefiniowaną przestrzenią miejską, która prowadzi do jeszcze jednej reinterpretacji – do projektów skateparków, które również są pewnego rodzaju przestrzenią.

Trzecim etapem jest inspiracja bryłami skateparku, która skutkuje kolejną reinterpretacją – tym razem przestrzeni skateparku – a następnie projektem np. mebli.

Gdyby nie było dwóch pierwszych etapów, to nie byłoby takich mebli. Innymi słowy, dzięki deskorolce, powstały bardzo ładne meble.

Skateboarding jest katalizatorem, który inspiruje do reinterpretacji.

 

Advertisements

Popołudnie na skateparku w Świdniku – z duchem czasów.

W czwartek przyszedłem na pusty skatepark i zobaczyłem, że dolna część płyty była pokryta kwiatostanami dębów, znajdujących się tuż obok. Jak zwykle miałem ze sobą miotłę i po krótkim czasie oczyściłem posadzkę. Zacząłem się rozjeżdżać na quarterze, korzystając z 1/4 powierzchni skateparku.

Niebawem pojawiła się ok. 8-letnia dziewczynka na dużym rowerze, która zaczęła chaotycznie jeździć po całej płycie. Początkowo nie zwracałem na nią uwagi, ale jak kilka razy niebezpiecznie zajechała mi drogę powiedziałem do niej, że tutaj nie jeździ się na takich rowerach i poprosiłem, żeby jeździła w drugiej części skateparku, ponieważ stwarza zagrożenie. W zasadzie na regulaminie skateparku jest zakaz jazdy na rowerze innym niż bmx – ale uważam, że dopóki nikt nie stwarza zagrożenia ani problemów, to luz.

Dziewczynka zignorowała moją prośbę, po czym zaczęła coraz bliżej jeździć i celowo zajeżdżać mi drogę. Po moich kolejnych kilku prośbach, żeby tu nie jeździła, zaczęła niegrzecznie odpowiadać. W pewnym momencie tak mi zajechała drogę, że o mało nie doszło do wypadku. Podszedłem do niej, i powiedziałem: “Teraz wyjeżdżasz ze skateparku.” Zamierzałem skierować jej rower biorąc kierownicę, i ją wyprowadzić ze skateparku. Dziewczynka jednak przyśpieszyła, ja zrobiłem za nią trzy szybkie kroki, po czym wyjechała z terenu skateparku i zatrzymała się na chodniku. “Super” – pomyślałem – “będzie spokój”.

Jeździłem dalej, dziewczynka stała gdzieś na chodniku, aż po 10 minutach zobaczyłem policjanta bez czapki wchodzącego na skatepark i gestykulującego coś do mnie. Za nim stał radiowóz na sygnale. Podjechałem do niego, uśmiechnąłem się i powiedziałem: “Dzień dobry”. Powiedział, że jest z komendy powiatowej i że mam mu pokazać swoje dokumenty, bo dziewczynka dzwoniła na policję. Powiedziałem, że bardzo chętnie, są w samochodzie niedaleko i dodałem: “A czy mógłbym Pana poprosić, żebyśmy spojrzeli na regulamin skateparku?”. Podeszliśmy do regulaminu i pokazałem policjantowi co jest na nim napisane. Opisałem mu sytuację i powiedziałem, że dobrze że przyjechał, bo właśnie posprzątałem skatepark i dopóki nikt nie stwarza zagrożenia, to przecież nie przeszkadza.

Następnie policjant wyjął notes i zaczął spisywać moje dane. Zapytałem się, czy może mu podać też mój numer telefonu. “O tak, poproszę” – odpowiedział.

Podszedł do nas drugi policjant, też bez czapki i zaczął czytać regulamin. Po czym spytał się: “A co to są pegi?”. Wytłumaczyłem mu co to pegi. I mnie ucieszyło, że był zainteresowany czymś, czego wcześniej nie znał i że chciał to lepiej zrozumieć. Tak właśnie powinno być.

Obecność policji na skateparku była doskonałą okazją, żeby poinformować obu policjantów o tym, co się dzieje na skateparku i jak on funkcjonuje. Że przez 6 lat pisaliśmy pisma do burmistrza, rady miasta i urzędu miasta z prośbą o instalację oświetlenia. Że również napisaliśmy do dzielnicowej w tej sprawie, p. Katarzyny. I że niestety nikt z władz nie wyraził chęci oświetlenia skateparku. Dopiero jak pojawił się budżet obywatelski i go wygraliśmy, to urząd już w końcu musiał zainstalować oświetlenie (zrobił o połowę mniejsze natężenie światła niż wnioskowaliśmy).

Policjanci wyszli ze skateparku. Stali przy dziewczynce i coś robili. A ja jeździłem.

Po 5 minutach na środek skateparku weszła z wózkiem pani z półtorarocznym chłopczykiem. Wózek zostawiła na środku, synek chodził po piramidzie, a pani stała obok murka.

Pojechałem w kierunku policji i podszedłem do obu panów. Z krótkofalówek słyszałem, że ktoś mówił coś o porządku i o sprzątaniu. Pokazałem policjantom panią z dzieckiem i powiedziałem: “Widzą panowie jak to jest. Obok skateparku jest plac zabaw, ale w mieście brakuje gładkich i utwardzonych skwerów, gdzie rodzice mogą przyjść z dzieckiem w wózku. Ale to tak jakby wchodzili z dziećmi między samochody na ulicę. Nam to nie przeszkadza, dopóki nie stwarzają zagrożenia.” Policjanci pokiwali głową.

Wróciłem na skatepark, podszedłem do pani i powiedziałem, że rozumiem, że tu jest fajnie, ale że lepiej będzie jak skorzysta z placu zabaw obok. Zaśmiała się, i powiedziała, że jak rano przychodzą na skatepark z babcią, to nie mogą synka utrzymać. Za bardzo nie rozumiałem jak półtoraroczne dziecko wywija i babcią i mamą. Ale aby znaleźć jakieś konstruktywne rozwiązanie, zaproponowałem jej, żeby kupiła synkowi deskorolkę, bo widocznie chce jeździć. Ponownie się zaśmiała, i powiedziała, że on przecież jest za mały jeszcze. Następnie po uzyskaniu zgody synka, zabrała go ze skateparku, wymieniliśmy się uśmiechami i pani poszła.

Ponownie zacząłem jeździć.

Po paru minutach, od strony policji zaczęła iść do mnie druga kobieta. Domyśliłem się, że to pewnie mama tej dziewczynki. Podjechałem do niej, podałem rękę i się przedstawiłem. Powiedziała: “bo chodziło o to, żeby córce wytłumaczyć, że na takim rowerze nie jeździ się na skateparku”. Ponownie opowiedziałem przebieg wydarzeń. W momencie jak mówiłem matce, że dziewczynka niegrzecznie mi odpowiadała, to wyraźnie drgnęła. Pożegnaliśmy się i poszła z powrotem do swojej córki i policjantów.

Zaraz potem na skatepark przyszedł 17-letni Kubator (a.k.a. Dimitri), jak zwykle zacieszony. Zapytał się co robi policja przy skateparku. Opisałem w skrócie historię, a Dimitri zaczął się jeszcze bardziej cieszyć. Powiedział, że jak przechodził obok dziewczynki na rowerze, to słyszał jak mama jej mówiła, że ma karę tygodnia bez roweru.

Zgodnie z duchem czasów, nie wypada nic komentować, ani wyciągać wniosków. “Lepiej” jest “nie wnikać”.

(25.5.2017)

Kolejna kradzież projektu skateparku

Zawsze staram się pozytywnie patrzeć na świat. Ale wszyscy wiemy, że nie zawsze wszystko wokół nas jest piękne. W takich sytuacjach nie wolno siedzieć cicho, bo milczenie jest przyzwoleniem.

Właśnie zobaczyłem na Idosk8.com montażyk ze skateparku w Górze Kalwarii. Jak już paru komentatorów zauważyło, jest to plagiat. Plagiat Rzgowa, projektu Fractal Skateboarding sprzed sześciu lat:

Rzgow by Fractal

Według informacji ze Specyfikacji Technicznej Wykonania i Odbioru Robót Budowlanych skateparku w Górze Kalwarii (czyli części dokumentacji projektowej skateparku), projekt plagiatu został wykonany przez firmę “Pracowania projektowa MAXPOL” z Radomia.

Pracowania projektowa MAXPOL skopiowała – czyli kolokwialnie mówiąc –  ukradła projekt skateparku Rzgowa. Prawdopodobnie dlatego, że albo w tej firmie pracują dyletanci (oczywiście o dobrej woli, którzy “nic” nie wiedzieli), albo ta firma ma po prostu złą wolę i jest nieuczciwa.

Natomiast wykonawcą skateparku – czyli firmą budującą za 411.804 pln – w Górze Kalwarii była firma “Dombud Anna Zadorożna Ryszard Zadorożny Sp. j.”, która ma już na swoim koncie realizację drugiego plagiatu, po wcześniejszej budowie skateparku w Siemiatyczach – nieudolnej kopii skateparku w Siedlcach, również mojego projektu. Oczywiście, na pewno wszystkie zbieżności są najzwyklejszym przypadkiem.

Disclaimer: powyższy post nie jest “atakiem” na firmę “Pracownia projektowa MAXPOL” z Radomia, ani na Dombud, jedynie podaję fakty. W Polsce jest jeszcze parę innych firm, których skateparki – zarówno projekty, jak i wykonanie – z perspektywy skatera również pozostawiają wiele do życzenia.

Rozwiązaniem tego rodzaju problemów jest zrobienie projektu skateparku (“dokumentacji projektowej skateparku”) przez biuro projektowe, którego właścicielami są skaterzy. A następnie przypilnowanie, aby to biuro projektowe miało nadzór autorski w trakcie budowy. Jest tak dlatego, że nigdy nie wiadomo, kto wygra przetarg na budowę – może się zdarzyć kompetentna firma budowlana, albo taka, która tylko mówi, że się zna na skateparkach.

Rzgow referencje

Decyzja, komu powierzyć projekt i nadzór – należy do lokanej sceny.

Co będzie dalej z 1st Floor?

Jest to pytanie które chyba wszyscy sobie co jakiś czas zadają. Od samego początku, od kiedy zaczęliśmy budować 1st Floor, nie wiedzieliśmy co będzie dalej. W trakcie wciągania betonu wiaderkami, zacierania przeszkód, szlifowania posadzki na mrozie, malowania, pierwszych imprez – regularnie ktoś się mnie pytał: “Co będzie dalej z 1st Floor?”. Przyjeżdżając o 8 rano […]

Skateplazka w Tarnowie

W Tarnowie oddano oficjalnie do użytku skateplazkę, która powstała w dość szybkim tempie. W kwietniu pomysł budowy miejscówki wygrał głosowanie w budżecie obywatelskim, a już na początku grudnia zamknięto formalności dotyczące ukończenia budowy.

Wszystko dzięki zaangażowaniu i dobrej komunikacji lokalnej społeczności, która doskonale rozumiała kto jaką rolę pełni w procesie powstawania skateparku. Ich nastawienie w trakcie konsultacji (na które przyszło ponad 20 osób) – coś fantastycznego. Nie zgubcie tego co macie, bo to rzadkie.

Ideą projektu było płynne połączenie skateplazy z płytą starego skateparku, zachowując stare przeszkody i dodając parę małych elementów na starą płytę skateparku. Skateplaza koniecznie miała być streetowa, natomiast kolejnym etapem miała być budowa bowla połączonego z wybudowaną skateplazą. Koszty budowy musiały się koniecznie mieścić w budżecie obywatelskim, w przypadku przekroczenia go mogły się opóźnić procedury, przez co by nie udało się wybudować skateplazy w tym roku.

Czasu było mało, warunki i terminy ponapinane, ale dzięki dobrej pracy wszystkich zaangażowanych stron Tarnów ma teraz miejscówkę z mega dużą liczbą opcji do jazdy. Tarnów invites to skate:

Skatepark NIE jest placem zabaw – w Tarnowie urząd rozumie ten fakt:

Techramps był firmą budującą, z lekka zbombił skatepark swoimi logotypami hehe:

Jest i wymarzony hydrancik:

Po co oświetlać skatepark?

 

Oczywiście po to, aby go zamknąć wieczorem. W Sosnowcu. Jest to największy skatepark w Polsce. Jedziesz sobie przez pół Polski na ten największy skatepark w naszym kraju, przyjeżdżasz, światło się świeci, jest wczesny ciepły wieczór, a skatepark jest zamknięty.

IMG395

“Dobrze” też, że ten skatepark jest w klatce o wysokości prawie 3 m. Raz, że można było zmarnować pieniądze na niepotrzebne ogrodzenie (pewnie kosztowało ponad 100.000 pln). A dwa, że dzięki ogrodzeniu, mamy klimat prosto z “prawdziwego” życia – więziennego oczywiście, aby młodzi ludzie przyzwyczajali się do przebywania za kratkami. Myślę, że nastąpi jeszcze ciąg dalszy o skateparku w  Sosnowcu.

 

Skateplazka z bowlem w Legnicy

Rusza budowa skateplazy z bowlem w Legnicy. Będzie to pierwszy outdoorowy bowl na Dolnym Śląsku i obecnie jedyny w tym województwie (Hole Bowl r.i.p.).

Projekt jest z 2012, budowa zakończy się pewnie w sierpniu tego roku. Firmą budującą jest Dombud (notabene jest coraz więcej firm budujących skateparki).

Legnica A Legnica B Legnica C

Bowl daje te same możliwości i dla regular i dla goofy, a na plazce można robić endless lines. Praktycznie nie ma możliwości jeżdżenia w tę i z powrotem, w przeciwieństwie do “słynnych” skateparków typu quarter-funbox-bank hehe. Dodatkowo, w dolnej części plazy zostały zaprojektowane elementy do ćwiczeń dla osób niepełnosprawnych (podobnie jak w Szczytnej), z któych część można również wykorzystywać do zwykłej jazdy.

Can’t wait to skate there.

Jak to możliwe, że 1st Floor istnieje już 2 lata?

Rocznice często skłaniają do refleksji. Przy okazji ogarniania drugich urodzin 1st Floor przypomniałem sobie myśli, jakie miałem podczas budowy 1st Floor. Wtedy byłem niemal pewien, że damy radę zostać w budynku przez całą zimę. Ale co potem? Jedyne co było wiadomo, to to, że “czas pokaże”.

I pokazał. Nadchodzi wiosna 2013 roku, 1st jest już od ponad 2 lat w pełni operacyjny, na drugim piętrze z powodzeniem funkcjonuje bikepark, na trzecim była już pierwsza edycja galerii sztuki Brain Damage Gallery. A wkrótce będzie się tam więcej działo.

Jak to wszystko jest możliwe? Na pewno dzięki otwartości i hojności p. Jacka z El-Max, który jest współwłaścicielem budynku. Ten człowiek jest Mecenasem deskorolki przez duże “M”. Ale oprócz samego dostępnego budynku, ktoś musi go ogarniać. I tutaj przechodzimy do sedna sprawy, bo wbrew gadaniu prostaków, że “nie ma ludzi niezastąpionych”, to jest dokładnie odwrotnie. Każdy człowiek jest niezastąpiony. Każdy jest na wagę złota. Może jest to staromodne, bo wynika z chrześcijaństwa, ale I do not fuckin’ care, bo takie są fakty.

Bez klucznika Jaca, ekipy JustSkate, Pieniądza i wielu innych osób, które przyjeżdżają, jeżdżą, nagrywają, spędzają tam czas, 1st Floor nie byłby tam, gdzie teraz jest. Najbardziej cieszę się tym, że to, co tyle osób zaczęło i wybudowało, jest powolutku przejmowane na takich samych zasadach przez kolejnych ludzi. A w dodatku, nadchodzi kolejne pokolenie młodych skaterów z Lublina i okolic, którzy – jak pozostaną sobą i nie poniosą ich życiowe głupoty – zajdą bardzo daleko.

For those about to  rock skate, I salute you!

2-gie urodziny 1st Floor

Jak zrobić front foot impossible?

Fokin crazy.

Duża piona dla wszystkich, którzy przybyli pojeździć. Coniektórzy “nieletni” mieli ponad 120 km drogi. Keep it up!

 

 

Jak zerżnąć projekt skateparku?

Nie jest to pierwszy taki przypadek, ale jest to ten jeden przypadek za dużo. Najprościej będzie jak przedstawię fakty:

– W Siemiatyczach (Podlaskie) za “jedyne” 555.147,55 pln właśnie wybudowano skatepark.

– Firmą “building” jest tym razem Dombud Sp. J. z Gliwic.

– Nie mam informacji o autorze tego “niepowtarzalnego” projektu skateparku.

– Siemiatycze leżą niedaleko Siedlec, w których parę lat temu projektowałem dwupoziomową skateplazkę.

– W Siemiatyczach nie projektowałem skateparku. Kontaktowałem się z tamtejszym urzędem miasta, ale urząd wiedział lepiej.

– Tak wygląda rzut większej części skateplazy w Siedlcach:

Siedlce - fragment

– A tak wygląda rzut skateparku w Siemiatyczach:

Siemiatycze - rzut

– Na zachód od Odry mówi się na takie coś: “rip-off“.

– Jest to tandetny rip-off, pownieważ w Siemiatyczach nie ma dobrego najazdu na murek, nie ma też możliwości płynnej jazdy tak jak w Siedlcach. Jak się kradnie pomysły, to wypada przynajmniej ukraść dokładnie, a nie byle jak, you morons! Hahaha!

– A, no i oczywiście “fahofo” zaprojektowany quarterpipe z krzywo zamontowanym kątownikiem zamiast copingu:

Siemiatycze - fahofy quarterpipe

– Żal.pl

To fantastyczne, że w Siemiatyczach też się “specjalizują” w skateparkach.

Szkoda tylko, że wydali tam więcej pieniędzy niż kosztował Marysin, Rzgów czy choćby pierwsza część Bielawy, bo w nadchodzących latach nie będzie pieniędzy na tak wiele skateparków jak się dotychczas w Polsce budowało. No i szkoda, że mamy w naszym kraju kolejną dziadowską kopię skateparku. Za ponad pół miliona. Urzędnicy dumni, firma budowlana zadowolona, a jak zwykle w tym wszystkim najmniej ważny był skateboarding. A mogło być odwrotnie.

Oby Siemiatycze nie musiały czekać 20 lat na kolejną szansę, czego nie życzę.