Ambasadorzy deskorolki

Jak często można na desce spotkać znajomych z innych części Polski? Wspólnie pojeździć, porozmawiać, poimprezować. Doskonałą okazją do tego są zawody.

W ciągu ostatnich paru lat mamy ogromny wysyp imprez i zawodów deskorolkowych. Jest to dobry znak aktywności sceny deskorolkowej – komuś, gdzieś, chce się dla innych coś organizować. Kiedyś Kingpin napisał, że każde miasto ma swojego ambasadora deskorolki, czyli kogoś, kto lokalnie ogarnia i działa na rzecz deski. Takie osoby należy wspierać, ponieważ to dzięki ich działaniom deskorolka się rozwija.

W tę sobotę, 5 lipca, w Swarzędzu odbędzie się drugi przystanek Skateboardowego Grand Prix Polski, przy którym lokalnie działa m.in. Kuba Górniak, za co wielka piątka!

Swarzedz 2014.7.5 c

Czasami się zastanawiam, co będzie, jak tym wszystkim działającym skaterom odechce się organizować eventy? Po prostu stwierdzą, że wystarczy. I zamiast wypruwać sobie żyły, ograniać różne sprawy – to odpalą sobie jakiś montażyk, a potem na dłużej pójdą sobie na deskę. Czy deskorolka będzie wtedy “lepsza”? Ciekawsza? Czy łatwiej będzie wtedy można spotkać znajomych z różnych stron kraju?

A może właśnie wtedy skateboarding zacznie się szybciej rozwijać? Bo wtedy będzie taki prawdziwie undergroundowy, z daleka od obcych skaterów – będą tajne miejscówki i małe ekipy jeżdżące w słuchawkach na swoich osiedlach. Kolejnym krokiem by mogło być poblokowanie stron internetowych dla osób spoza swojego własnego grona ziomków. Największą zajawą by było wtedy oglądanie swoich własnych montaży, oraz tych zza granicy i wzdychanie, że “tam to dopiero mają!”. Brzmi trochę znajomo, nieprawdaż?

Cherish what you have.

Advertisements

Skateboarding across the border: skate & unite

Chyba każdy skater marzy o tym, aby beztrosko spędzać czas na deskorolce w ciekawych miejscach, z ciekawymi ludźmi. Stąd powstał pomysł czesko-polskiego transgranicznego projektu “Skateboarding across the border: skate & unite”. Cały projekt jest wspierany przez Fundusz Wyszehradzki.

Idea zakłada 3-dniowy skatetrip czterech czteroosobowych ekip z Polski po Czeskim pograniczu, i czterech czteroosobowych ekip z Republiki Czeskiej po Polskim pograniczu. Tak, deskorolka jest wszędzie, granice lub nie – ale skateboarding po prostu jest obecny wokół nas, tak samo jak powietrze.

Po skatetripie wszystkie ekipy spotykają się na skateplazie w Szczytnej na czesko-polskim “meczu” deskorolkowym. A po zawodach jest jeszcze dobra, międzynarodowa integracja przy piwku – czyli przede wszystkim okazja do wymienienia myśli i poglądów o deskorolce, pomysłów i doświadczeń. Tak, marzenia się spełniają.

plakat_szczytna-22Jun14

Lines of Bielawa 2014

Rusza czarny koń zawodów deskorolkowych. Po raz siódmy już.

2-3 sierpnia A.D. 2014

Kto był na Lines of Bielawa, ten wie co będzie. A kto nie był, niech jedzie zobaczyć, bo czegoś takiego nie ma nigdzie indziej.

A teraz trzeba iść na deskę, bo dzisiaj jest Go Skateboarding Day.

 

 

Not everyday is a Go Skateboardng Day

Każda społeczność ma jakieś swoje zasady, zazwyczaj niepisane. I ten fakt, że są jakieś reguły, powoduje, że ta społeczność się odróżnia od otaczającej jej rzeczywistości – czyli w jasno określony sposób istnieje.

Gdzieś, kiedyś, pojawiło się hasło “everyday is a skateboarding day”. Że niby taka rebelia, łamanie zasad, nawet tych “zasad deskorolkowych”. Czyli łamanie tego, co stoi u podstaw społeczności – w tym przypadku deskorolkowej.

To hasło jest bez sensu. Dlatego, że deskorolka jako społeczność, bez zjednoczenia się, bez wspólnego działania na podobnych zasadach, nie ma progressu. Żeby to zrozumieć, wystarczy przypomnieć sobie piękne polskie przysłowie: “Kupą, mości panowie”.

Dlatego Go Skateboarding Day polega na tym, że tego dnia zamiast iść na studia, do pracy, do szkoły, idzie się na deskę. “Zamiast”, a nie “po”.

Gdyby pomimo tego przekornie założyć, że “everyday” by miało się równać z “Go skateboarding day” – to by codziennie trzeba było olewać szkołę i pracę. A to by było bez sensu, ponieważ wtedy ten jedyny dzień manifestacji istoty skateboardingu traci swoją wyjątkowość. A co za tym idzie – całe znaczenie, które dodaje tożsamości deskorolce.

Celebrate skateboarding.

goskateday2

Czyżby Polska nie potrzebowała krytych skateparków?

Słysząc i czytając o “sezonie deskorolkowym” – a to, że się zaczyna, a to, że idzie zima, więc czas go już zakończyć – można odnieść wrażenie, że w Polsce nie ma potrzeby na zadaszone skateparki.

Wielu organizatorów imprez deskorolkowych posługuje się rolniczym pojęciem “sezon deskorolkowy”, który póżniej jest bardzo łatwo przejmowany przez dziennikarzy i osoby, które niestety o deskorolce wiedzą niewiele. Mniemanie, że lato to sezon deskorolkowy, a zima to snowboardowy, jest powszechnie panującym przekonaniem prawie wszystkich ludzi. Co inteligentniejsi, tłumaczą sobie na dodatek słowo “snow” na “śnieg”, dzięki czemu jeszcze bardziej utwierdzają się w swoim błędnym pojęciu sezonowości deskorolki.

Do tego dochodzi fragmentaryczna logika kojarzenia “deski śnieżnej” – czyli snowboardu – ze śniegiem, a “deski nie-śnieżnej” z brakiem śniegu, czyli latem. Więc sezon.

Konsekwencją tego jest kompletny braku zrozumienia dla faktu, że polska deskorolka potrzebuje zadaszonych skateparków w identyczny sposób, jak każdy człowiek dachu nad głową. Co z tego, że jest zima? Są też kryte pływalnie, i jakoś w zimie też jest tam mnóstwo ludzi.

Każdy kto prowadzi jeden z niewielu zadaszonych skateparków w Polsce, wie jak trudno jest przekonać sponsorów lub samorząd do jakiegokolwiek wsparcia funkcjonowania parku. Dlaczego? No bo przecież “zima to nie sezon deskorolkowy” – przecież była taka impreza:

Picture 1

i taka:

Picture 3

i taka:

Picture 2

i cała masa innych.

Dlatego, jak co roku, w Świdniku w połowie wiosny zakończy się sezon deskorolkowy. Lubelskie rozumie, że na desce jeździ się przez cały rok. I dlatego w Lubelskim mógł powstać 1st Floor.

2014.5.31 Swidnik zakonczenie sezonu

Jeżeli nam zależy na dobrej infrastrukturze krytych skateparków w Polsce, to nadszedł czas, żeby dobrze się zastanowić nad skutkami ględzenia o sezonach w deskorolce i organizowaniem pod koniec roku kolejnej hamującej rozwój deskorolki imprezy typu: “Zakończenie sezonu deskorolkowego”.

To jest tak poważne, jak brak zadaszonych skateparków. Nie można tego mieć w d*pie.

Przyszłość jest teraz

Życie przynosi różne sytuacje. Dla skatera chyba najwyraźniejszą różnicą w życiu jest możliwość jazdy, oraz jej brak.

Po wypadku w 2012 nie wiedziałem, czy będę mógł jeszcze jeździć, choć głęboko wierzyłem że nie ma innej opcji. No bo jak może być inaczej? Miesiące mijały, żaden lekarz nie miał zielonego pojęcia co mi jest. A ja nadal nie mogłem jeździć. Pomimo ciągłego bólu głowy, był czas na przemyślenia. I na postanowienia.

Jednym z nich było pamiętanie o tym, że będę chciał być wdzięczny za to, że znów będę mógł jeździć. W 2013 Karol* znalazł przyczynę bólów i ją zlikwidował. Znów mogłem jeździć, znów byłem sobą. Więc nadszedł czas spełniania postanowień – za każdym razem jak wychodzę na deskę.

Po 18 latach życia na desce, chciałbym się ze wszystkimi podzielić moją radością i wdzięcznością za to, że po prostu mogę jeździć.

Jacoming i 18-tka

Stąd w piątek 9 maja o 17:00 na 1st Floor organizujemy wspólnie z powracającym do Polski Jacem – klucznikiem 1st Floor – dobrą deskorolkową bibę. Zapraszam wszystkich na deskorolkę, dobre rozmowy i spicie piwka!

Carpe Diem.

 

* potem Karol postawił na nogi dwóch kolejnych skaterów, którym “lekarze” też powiedzieli, że już nie będą mogli jeździć. Fizjoactiv.pl. Nawet się nie zastanawiaj czy iść.

Jak sędziować zawody?

fot. Rafal Wojnowski - judging

Jenkemmag opublikował wywiad z sędzią głównym Skatepark of Tampa, Jasonem Rothmeyerem. Niektóre rzeczy, które mówi Jason powinne być wykute w kamieniu i powieszone nad łóżkiem wielu organizatorów zawodów, zwłaszcza w Polsce.

Jason bez ogródek łamie całą masę stereotypów. Jasno mówi, że jakość sędziowania nie jest związana z tym, jak dobrze sędzia jeździ na desce (“Jak to!? A status legendy!? A siwy włos!? A wąsy!?”). Opowiada o systemie “overall impression”. Prosto z mostu przedstawia biedę, jaką jest zatrzymywanie się w trakcie przejazdu żeby przejść na drugą stronę przeszkody, zamiast zrobić jakiś trick przejściowy. I dziwnie nie popłakuje, że 60-sekundowe przejazdy są “stresujące”, tylko widzi ich zaletę – “banging run”. Mowi też, co wynika ze “wspólnego sędziowania” i wspomina o nocnych grach w pokera w trakcie Tampy.

Do wywiadu jest też dołączony bardzo fajny filmik z Mikiem Vallelym z okazji 20-lecia Skatepark of Tampa.

Wywiad jest w języku lengłidż, of kors. Warto.

Czytając ten wywiad można by natychmiast powiedzieć: “Tak jest w Ameryce, u nas jest poldon, tak nie będzie, nie będziemy niczego zmieniać”. Tylko że wtedy należałoby zadać sobie pytanie – czy chcemy żeby w Polsce deskorolka była na takim poziomie jak w USA, czy nie? Czy może tylko chcemy udawać, że chcemy zmian, ale tak naprawdę nie będziemy niczego zmieniać?

Każda zmiana zawsze jest niepokojąca, bo się wychodzi poza obszar dotychczas znanych przyzwyczajeń i wiedzy. Ale na tym polega otwartość i progress. Również deskorolki.

Układy czy obiektywność?

Co zrobić, aby w Polsce riderzy mieli lepsze możliwości rozwijania się w kierunku profesjonalnej jazdy na desce?

Na Idosk8.com jest nawet taka ankieta:  “Czy wg. Ciebie sponsoring w Polsce opiera się tylko na układach i znajomościach?”.

Unbelievable, że takie coś w ogóle jest brane pod uwagę. Przecież Polska leży w centralnej Europie, której cywilizacja opiera się na prawie (zasadach), a nie na “układach” i “znajomościach”.

Można narzekać że to “poldon”, albo można coś zrobić.

2013prizegiving

W 2013 odbyły się cztery przystanki Skateboardowego Grand Prix Polski. Z jasnymi zasadami sędziowania, według wytycznych International Skateboarding Federation. Rezultatem jest obiektywny ranking riderów – od razu widać, kto, jak, i jak często.

W sobotę 25 stycznia 2014 w Krakowie w Forum Skate Pool, odbędzie się rozdanie nagród, w tym roczny sponsoring dla zwycięzcy. Tak, tego zwycięzcy, który uzyskał największą liczbę punktów, a nie tego, którego ktoś “lubi”, “zna”, lub z którym ma “układ”.

Wiem, brzmi nieswojsko. Ale to jest właśnie normalność.

I dlatego Skateboardowe Grand Prix Polski. Nie zmienimy wszystkiego od razu. Ale może kiedyś nadejdzie dzień, w którym spojrzymy wstecz i przypomnimy sobie początki. Początki zmian, które spowodowały, że 38-milionowy kraj będzie znany na świecie z kuźni talentów deskorolki i z wielu świetnie jeżdżących skaterów.

A może nic się nie uda zmienić. Może będziemy sobie tylko przypominać nieudane próby. Próby wprowadzenia normalności, przejrzystości, jasnych kryteriów. Ale przynajmniej próbowaliśmy. Die trying.

Skate it while you can

Dotychczas 2013 obfitował w deskorolkowe zawody. Nie w każdym roku tak było, co świadczy o dobrej kondycji polskiej sceny deskorolkowej. Jest coraz więcej aktywnych osób, które organizują różne contesty. I chwała im za to, bo zawody są potrzebne. Nie po to, żeby konkurować – tylko po to, żeby się gdzieś ruszyć i w innym miejscu pojeździć z innymi ludźmi niż na codzień. Zobaczyć coś innego, porozmawiać z kimś innym i nabrać inspiracji bądź jeszcze większej motywacji do deskorolki. Lub po prostu się powygłupiać, bo zabawa uczy i rozwija – wystarczy popatrzeć wokół na panów z wąsem, którzy nie umieją się bawić, przez co są intelektualnie zacofani. Rzadko mówią w języku lengłidż, a otwarty umysł nie jest ich najmocniejszą stroną.

Stąd aby zawody w niedzielę 15 września w Legionowie nie były przypadkiem zbyt spięte, nadąsane i “naj-“… (wpisać: “większe”/”ważniejsze”/”silniejsze”/etc.), to na skateparku stanie kanapa. Skate, chill & have fun.

No i już za mniej więcej 2 miesiące zacznie się “ulubiona” pora pogodowa dla skaterów. Więc warto teraz korzystać z dodatnich temperatur i organizowanych imprez żeby wspólnie pośmigać. W przypadku przejściowych deszczów w Legionowie będą zorganizowane dmuchawy osuszające skatepark. A w przypadku deszczu – guess what? Wbijemy na zadaszony parking pod… urzędem miasta. Tak, też z kanapą i kickerem. Skate everything.

Kanapa Skatejam Legionowo

Skateboardowe Grand Prix Polski – wywiad

Często słyszymy, lub czytamy w gazetach, o tym, jak to źle jest w Polsce. Jaka ta Polska jest zła. Jak to jest coraz gorzej.

Tak to wygląda z perspektywy “poldońskiej” Polski. “Poldońskiej” – ponieważ perspektywa normalnej Polski nie jest zaściankowa, lecz raczej uwzględnia też perspektywy innych krajów, innych ludzi, spoza “poldonu”.

A jak wygląda ta normalna perspektywa? Kogoś z zewnątrz? Kogoś z kraju odległego np. o 500 km od Polski, państwa nie sąsiadującego z Polską?

Jakiś czas temu, nowopowstająca strona Skate Agenda, która się skupia na europejskich eventach deskorolkowych poprosiła mnie o wywiad w związku ze Skateboardowym Grand Prix Polski –> click.

Pytania same mówią za siebie – tak nas właśnie widzą. Bardzo pozytywnie, co oznacza, że trzeba dalej działać, jeździć oraz rozwijać potencjał i talenty, jakie mamy w Polsce. W Polsce, nie w poldonie. Skate your world.