ZBUDUJ WŁASNĄ MIEJSCÓWKĘ CZ. 2

Część 2 z 4 – Skład

Cement to wapień wypalony z gliną i wymieszany z siarczanami (głównie z gipsem). Połączenie tych składników daje nam ciemny niebieskoszary proszek, który nazywamy właśnie cementem, lub cementem portlandzkim.

Wymieszany z odpowiednią ilością wody i kruszywa (czyli kamieni i piachu), cement tworzy litą powierzchnię, którą znamy jako beton. Beton wiąże w taki sposób, że piach i kamienie sklejają się ze sobą, a cement wypełnia przestrzenie pomiędzy nimi. Ilość użytej wody wpływa na czas wiązania betonu i na stopień jego „płynności”. Zbyt mało wody spowoduje że beton nie będzie dobrze wiązał, przy odpowiedniej ilości wody zwiąże mocno, a jak będzie zbyt dużo wody to beton będzie się osuwał po łuku twojego quartera. Ogarnięcie właściwych proporcji wszystkiego jest pewnym procesem nauki.

Jeśli planujesz wielką wylewkę, zamawiając beton możesz wybrać rodzaj kruszywa, jego siłę, wielkość i dodanie składników spowalniających lub przyspieszających wiązanie betonu. Natomiast jeśli sam planujesz mieszać beton – ręcznie lub maszynowo, prawdopodobnie olejesz te wszystkie chemikalia i obstawisz jedną z poniższych opcji.

Pierwsza możliwość to taka, że kupisz gotową mieszankę betonu, w której kruszywo, piach i cement są już wymieszane w workach. Dolejesz wodę dobrze mieszając, aż uzyskasz miks który po położeniu na dłoń nie będzie przelewał ci się przez palce – ciężko to opisać, ale chodzi o to, że jeśli twój miks po rzuceniu w formy które wybudowałeś będzie się trzymał (a nie osuwał się), to będzie to oznaczało, że dobrałeś dobre proporcje wody i betonu. Możesz też dodatkowo dokupić kilka worków cementu, żeby wzbogacić swój miks, powiedzmy około jednej szufli na każdy worek mieszanki. Jak chcesz.

Druga, tańsza opcja, to kupienie każdego składnika osobno i wypracowanie odpowiednich proporcji na miejscu budowy. Do tej opcji będziesz musiał kupić czysty cement w workach i podobnie zrobić z kruszywem – chyba, że masz możliwość przetransportowania ciężkich rzeczy samemu, to możesz kupić materiały w 850-kilogramowych „workach”, co będzie znacznie tańsze. Jeżeli wybierzesz tę opcję, to pilnuj żeby nie dostać kruszywa większego niż 10mm, w przeciwnym razie zacieranie betonu zamieni się w koszmar.

Musisz też oczywiście zadbać o wodę, bo będziesz jej potrzebować nie tylko do mieszania z betonem, ale także do czyszczenia narzędzi i sprzętu – więc pamiętaj o tym. Zanieczyszczenia w wodzie obniżą trwałość twojego betonu, ale zanim będzie to miało jakiekolwiek znaczenie to twojej miejscówki już dawno nie będzie, więc śmiało używaj takiej wody, jaka ci się podoba. Obojętnie czy to będzie Evian, deszczówka, woda z rzeki czy mocz – my próbowaliśmy wszystkie z tych rzeczy i wygląda na to, że wszystko działało dobrze.

A zatem masz już potrzebne materiały. Jeżeli wybrałeś opcję kupienia materiałów osobno – przemieszaj je najpierw na sucho, po czym dolewaj stopniowo wody i mieszaj, w ten sposób twój miks nie będzie zbyt płynny. Jeżeli jednak dodasz zbyt dużo wody, to zawsze możesz dosypać pozostałych składników, w końcu załapiesz jakie powinny być proporcje.

Advertisements

Zbuduj własną miejscówkę cz. 1

Lutowy Kingpin jest w całości poświęcony tematowi DIY – zrób to sam. Jest w nim m.in. 4-częściowy praktyczny poradnik jak ogarnąć sobie jakąś przeszkodę z betonu. Stąd pomyślałem, że opublikuję te 4 części poradnika przetłumaczone na język polski. Mam nadzieję, że poradnik przyda się komuś – bo wiem, że nie wszyscy mają dostęp do Kingpina i nie każdemu łatwo jest czytać teksty po angielsku. A każdy może skorzystać z jakiegoś fajnego własnoręcznie wybudowanego spociku.

Poradnik w dużej mierze pokrywa się z tym, w jaki sposób budowaliśmy 1st Floor. Plus, filmy na stronie Kingpina z wybudowanych miejscówek też mówią same za siebie :-). Poniżej pierwsza z czterech części.

Część 1 z 4 – Forma

Ok, czyli masz już miejsce, w którym możesz zacząć budować i jesteś przygotowany na wylewanie betonu. Nie wiesz od czego zacząć? Cóż, dobrym początkiem jest mieć coś, w czym można utrzymać ten cały beton.

Więc przyda się trochę drewna. Nie musi być ładne – ma być mocne. Sklejka o grubości 12mm – 20mm nada się idealnie, a do tego trochę wkrętów żeby wszystko połączyć. Wkręty są dużo mocniejsze niż gwoździe, ale szczerze mówiąc – dopóki sklejka będzie trzymać się kupy to wszystko jedno czym ją połączysz.

Za pomocą tych elementów możesz skonstruować strukturę, którą później wypełnia się gruzem, prętami, a na końcu betonem. Wiadomo – nie musisz obowiązkowo zaczynać od tego, ale naprawdę ułatwi ci to życie.

Im większą ilością gruzu wypełnisz środkową część, tym lepiej, bo gruz jest zwyczajnie tańszy od betonu który później będziesz mieszał.

Chcąc wyciąć łuk quartera, będziesz musiał się zdecydować jaki promień ma mieć twój łuk. W tym celu przybijasz gwoździem kawałek sznurka do jednego punktu na płycie drewna, albo przyczepiasz prosty kawałek drewna śrubą do tego samego punktu i mierzysz długość sznurka/kawałka drewna od gwoździa/śruby. Ta odległość będzie twoim promieniem. Przyczep ołówek do sznurka/kawałka drewna na końcu twojej wymierzonej długości i naciągając sznurek/przytrzymując drewno narysuj obwód na sklejce –  w ten sposób otrzymasz idealny łuk. Mniejszy promień da ci ostrzejszy łuk, a większy promień – łagodniejszy. Tylko nie ułatwiaj sobie jazdy zbyt łagodnym łukiem.

Następnie wytnij narysowaną linię piłą ręczną, lub, jeżeli wolisz – i będziesz wolał – piłą mechaniczną, a następnie użyj tej wyciętej sklejki do każdego boku twojej formy.

Tym sposobem powstanie szkielet, który należy wypełnić cegłami, gruzem, lub czymkolwiek co nie jest biodegradowalne. Tylko nie wypełniaj szkieletu dokładnie do linii kształtu, który wyciąłeś. W szkielecie muszą się jeszcze zmieścić pręty zbrojeniowe i beton – zostaw na nie trochę miejsca. Natomiast korzystanie z linii wcześniej wyciętego łuku jako prowadnicy, pomoże ci nie spieprzyć finałowego efektu wystającymi nierównościami w nawierzchni jezdnej twojego quartera.

Jeśli chcesz wybudować sobie bank itp. – to musisz wyznaczyć i narysować sobie kąt nachylenia i wyciąć drewno wzdłuż narysowanej linii. Również przy wypełnianiu formy banku pamiętaj, żeby zostawić trochę miejsca na beton i pręty zbrojeniowe.

Roczne podsumowanie 1st Floor

1st Floor działa już od roku. Z tej okazji zorganizowaliśmy urodziny dla 1st Floor. Oprócz odwiedzin ekipy Nervousa, zajawkowej jazdy (materiał pewnie pojawi się na blogu Nervousa) i późniejszego melanżu na m.in. śmiesznej domówce, to w trakcie samego dnia pojawiło się sporo dziennikarzy na skateparku, którzy – co tu dużo ukrywać – byli pod sporym wrażeniem klimatu jaki panuje na 1st.

Myślę, że oba filmiki na stronie Kuriera Lubelskiego dobrze podsumowują ostatni rok na 1st Floor – zarówno w kwestii dalszego rozwoju jak i atmosfery jazdy.

Duże podziękowania i ukłony dla Coali za fenomenalny tort i Bejkera za bardzo przyjemny montaż. Bez nich nie byłoby takiego dnia.

Diamonds are forever

Tarcze diamentowe są forever, prawie. Niestety szlifierki nie są forever i to na pewno. Tata Jaca wygrał wczoraj nową szlifierkę hehe. A ja sobie przypomniałem dlaczego szlifowanie podłogi było rok temu tak przerąbane. Cóż, człowiek się starzeje i zapomina różne rzeczy. Ale dzięki szlifierce przypomniałem sobie :-).

Working Jaco.

Po tym jak zakurzyłem cały skatepark szlifując płytki, Jaco przetestował nasze nowe urządzenie. Parząc na odkurzającego Jaca, zastanawiałem się, czy odkurzanie skateparku stanie się kiedyś czymś modnym dla hipsterów. Fajnie by było!

A jutro będą dobre zawody El-Maxa :-).

1st Floor – safety first

Aby nikt w trakcie melanży przypadkiem nie próbował robić salta na crooks z dachu 1st Floor, trzeba było zabezpieczyć obie klatki schodowe prowadzące na górę. Co również przyda się naszym braciom od bmx, wkrótce rozpoczynającym dzałalność na II piętrze.

Tak, w Lublinie będzie pierwszy w Europie dwupiętrowy skatepark. East Poland, aight!

Na 1st Floor dzieje się i dziać się będzie. Przecież dopiero zaczynamy.

When the kids are united…

Jak powszechnie wiadomo, św. Mikołaj przychodzi do wszystkich dzieci, również do tych, które jeżdżą na deskorolce. Tydzień wcześniej Jaco zapytał mnie z szelmowskim uśmiechem: “robimy Mikołajki na 1st Floor?”. Było to dobre pytanie. Dobre, bo celne – z odpowiedzi musiało wyniknąć coś fajnego. Każdy z nas miał w tym tygodniu kupę rzeczy na głowie, przez co dopiero w piątek przed oficjalnym przyjściem św. Mikołaja na 1st Floor mogliśmy zacząć budowę funboxu.

Mogliśmy też nie zaczynać. Bo gdyby nie było funboxu, to też by była impreza. Ale pomyśleliśmy, że fajniej będzie jak św. Mikołaj “przyniesie” w prezencie nową przeszkodę – coś konkretnego, z czego wszyscy będą mogli korzystać. W czwartek rozrysowałem cały projekt, w piątek rano o 10:30 zaczęliśmy prace od zakupów, budowę skończyliśmy w sobotę rano o 4:30. 6 godzin później Jaco znów otwierał 1st Floor, bo miał przyjść św. Mikołaj.

1 dzień, 2 osoby. Koszt materiałów 1.400 pln.

To tylko dzięki nim. To są mali wielcy ludzie.