Die trying

Nie wiem dlaczego takie rzeczy się zdarzają. Jedyne, co rozumiem z dziedziny “życia i śmierci”, to fakt, że – jak przypadkiem napisałem w poprzednim poście – nie zna się dnia ani godziny. Od tamtego postu minęło 5 dni, gdy mnie z kompletnym zanikiem pamięci wiozła karetka do szpitala w Sumperk (CZ). Wykrakałem? Nie wierzę w zabobony, takie jest po prostu życie. W jednej chwili śmigasz w bowlu, w drugiej chwili cię nie ma.

Bardzo dziękuję Marcinowi, Mikołajowi i Tuzimowi za opiekę i za niesamowite zachowanie. Ludzi najlepiej poznaje się w nietypowych sytuacjach. Bardzo się cieszę że żyję. To już trzeci taki wypadek. Znów się zastanawiam “po co” to się wydarzyło i znów nachodzi mnie myśl, że chyba mam jeszcze coś do zrobienia na tym świecie. Tylko co i dlaczego? God only knows.

Wiem tylko, że jest jeszcze masa rzeczy do zrobienia i że trzeba wrócić do Loucny, żeby poprawić line’a przez extension bowla.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s